Strona główna Refleksje Czyimś zdaniem…

Czyimś zdaniem…

553
0
SONY DSC

Jestem mieszkańcem Trzebiatowa od bardzo dawna. Pamiętam jeszcze takie rzeczy, jak panią fotograf w miejscu, w którym rządzi teraz bank. Pamiętam Bronka, Moccę, Bałtycką i brak kamienic z jednej strony rynku. Pamiętam jak za budynkiem poczty do samej Regi nie było nic. Pamiętam Trzebiatów, jako miasto kolorowe pełne ludzi, sklepów knajp i kawiarni. Przyjeżdżało do nas mnóstwo ludzi z ościennych miejscowości, na dansingi, dyskoteki i po prostu na zakupy. Nie było tak jak teraz, że po zmroku nie było na mieście nikogo, życie trwało do późnych godzin. Dlaczego o tym piszę? Nasunęły mi się te refleksje po niedzielnej wigilii organizowanej w naszym mieście. Wigilia była dla mieszkańców, było mnóstwo smacznych dań, były ciasta, kawa, herbata i barszczyk. Dzieci kolędowały na scenie, po za nią chodził Mikołaj i Brunatny Miś. Przechadzałem się tak między ludźmi i zastanawiałem się, dlaczego tak mało ludzi wyszło z domów? Organizatorzy postarali się o tyle różnych atrakcji a ludziom nie chciało się wyjść z domów? Porozmawiałem sobie trochę ze znajomymi, dowiedziałem się, kto i dlaczego organizował tą uroczystość. Wrzuciłem skromny datek do puszki, bo cel mi się podoba. Skosztowałem pysznego śledzika i dla kontrastu przegryzłem sernikiem. Zastanawia mnie jedna rzecz, dlaczego nie widziałem tam nikogo z ratusza? Miałem zaszczyt być kiedyś radnym przez jedną kadencję, wszystko, co się działo na mieście zawsze było dla nas, radnych rzeczą ważną. Radni nie przestają być mieszkańcami i nie powinni być tylko i wyłącznie widoczni na sesjach Rady. A ja tam, prócz jednego radnego nie zauważyłem żadnego innego nawet pan burmistrz tylko przemknął ściskając parę rąk i zniknął. Wiem, że nie miasto było gospodarzem uroczystej wigilii, ale odbywało się to w mieście Trzebiatów i reprezentanci miasta powinni byli być tam obecni. To jedyne smutne refleksje, jakie mi się nasunęły, bo spotkanie bardzo mi się podobało tym bardziej, że spotkałem tam nawet moich dawnych znajomych i powspominaliśmy stare historie. Natknąłem się też na parę młodych Francuzów pałaszujących ze smakiem któryś z przysmaków. I posłuchałem melodyjnej francuszczyzny z przyjemnością. Mam nadzieję, że będziemy jeszcze mieli okazję spotkać się na naszym rynku. Korzystając z okazji serdeczne podziękowania dla pani Kasi za pomoc.

Wesołych świąt dla wszystkich.

Z.B

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz tutaj komentarz
Wpisz imię